„Dwutygodnik”: Raimund Hoghe i jego teatr intymny
maj 11th, 2010 Anna Królica
Język choreograficzny Hoghe’a jest hermetyczny. Albo się go zaakceptuje od razu, zrozumie skojarzenia, albo pozostanie się na zewnątrz jego świata. Hoghe – inaczej niż Pina Bausch, która lubiła wprowadzać do spektakli spektakularną scenografię, feerię barw, eleganckie kostiumy, balowe suknie – unika przepychu na scenie. W jego choreografiach prawie nie ma rekwizytów (poza małymi naczyniami z wodą czy kopczykami piasku), szykownych strojów. Na scenie panuje doskonała oszczędność środków. Dzięki temu każdy obiekt sceniczny okazuje się znaczący i niezastąpiony. Przestrzeń zawsze jest pusta, tancerze działają na jej peryferiach.
O teatrze tańca Raimunda Hoghe’a pisze w “Dwutygodniku” Anna Królica.
Artykuł z działu: _inne informacje, Newsy
Możesz skomentować ten artykuł
Dozwolone znaczniki HTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>