Rodzi się polski film tańca. O Zuzannie Darii Kopiec

styczeń 14th, 2010 Witold Mrozek

zuzanna_il.gifWśród wielu rzeczy, których w Polsce nie ma, znajduje się także kino tańca. Jest u nas za to Fundacja „Kino Tańca”, która organizowała w Łodzi parokrotnie festiwal o tej samej nazwie, prezentujący przede wszystkim zagraniczne dokonania w tej dziedzinie. W roku 2007 Fundacja współtworzyła również – wraz z Teatrem Tańca ARKA - blok „Nowe Horyzonty Tańca” w ramach festiwalu Era Nowe Horyzonty; jej prezeska, Sonia Nieśpiałowska-Owczarek podjęła wówczas próbę zgromadzenia polskich filmów tańca. Trudno było nazwać ją udaną – z próżnego i Salomon nie naleje… Obok kilku studenckich etiud, w których albo taniec zdawał się być tylko efektownym dodatkiem, albo dramaturgia pozostawiała wiele do życzenia, zwracały uwagę dwie krótkometrażówki, które taniec łączyły z animacją komputerową – Osiem i Femme Fatale. Ich autorką była Daria Kopiec, wówczas studentka Wydziału Operatorskiego łódzkiej „Filmówki”.

Dwa lata później, podczas polskiej premiery w warszawskim Centralnym Basenie Artystycznym, Daria Kopiec wystąpiła jako autorka filmu Zuzanna. Znów krótkometrażowego – choć zamiast parominutowej etiudy, publiczność obejrzeć mogła już niemal dwudziestominutowy seans – i znów zrealizowanego techniką kombinowaną, choć tym razem w znacznie większym stopniu bazującego na żywych aktorach i tancerzach…

W tytułową bohaterkę wcieliła się Katarzyna Dąbrowska, aktorka i piosenkarka, entuzjastom piosenki aktorskiej znana jako zwyciężczyni Konkursu Piosenki Studenckiej w Krakowie w roku 2007, a warszawskim widzom – jako członkini zespołu Teatru Współczesnego. Zuzanna przemierza rozległą i prawie bezludną industrialną przestrzeń, będącą czymś pomiędzy dworcem a wielką opustoszałą halą fabryczną, przez którą przemykają renderowane, futurystyczne pociągi. Napotyka przypadkiem trzech lewitujących beztrosko elegancko ubranych mężczyzn… To nie jedyny element świata przedstawionego, który sprawia, że atmosfera Zuzanny jest dość oniryczna. Dąbrowska kreuje właściwie dwie bohaterki: Zuzannę i Annę, przy czym ta druga istnieje w wyobraźni pierwszej – zamkniętej w sobie pracownicy dworcowej kawiarni. Trudno ustalić, które sceny są jedynie projekcjami fantazji Zuzanny, rozgrywającej w swym umyśle drugie życie – o tyle lepsze, że jest w nim miejsce na związek z odwiedzającym kawiarnię Igorem (Karol Pocheć).

Pierwsze polskie podejście do kina tańca – jak przez długie lata sam polski taniec - kręci się więc wokół psychologizowania i relacji damsko-męskich. Fabuła jest oparta na figurze powtórzenia. Krótki dialog pomiędzy bohaterką a anonimowym eleganckim starszym panem (w tej roli Cezary Kussyk) w pierwszych minutach filmu oznacza coś zupełnie innego, niż ten sam dialog rozegrany ponownie w finale. Dzielące je wyestetyzowane obrazy o niepewnym statusie, scena seksu, kilku rozmów z mężczyzną czy radosnego tańca ze starszym panem w kawiarni – rzeczywiste zdarzenia, sny, fantazje? - ukazują przemianę Zuzanny, dzięki której wychodzi naprzeciw interesującemu się nią mężczyźnie. Trudno jednak dopatrzeć się poszczególnych etapów tej przemiany, co mogłoby być atutem, gdyby nie to, że prosty, szkolny wzorzec fabularny nie współgra z efektowną i skomplikowaną narracją. Zatem – jak często w polskim kinie ostatnich lat bywało - „leży” scenariusz. Nie jest on w stanie udźwignąć nadbudowanej na nim formy, która niewątpliwie jest atutem filmu Kopiec. Umiejętnie kreuje ona kontrast między jasnym, ale i sterylnym oraz hermetycznym mieszkaniem, w którym zamyka się bohaterka, a opisaną już industrialną przestrzenią; co ważniejsze – gra również ze szwami filmowej narracji i spojrzeniem bohaterki, co w połączeniu z przeplataniem scen i wątków o różnym statusie ontologicznym – bardziej przypomina kino spod znaku Davida Lyncha niż prostą historię o dziewczynie, która stara się zmienić swój charakter. Wyobraźnia i pomysłowość reżyserki w połączeniu z dobrze dobraną ekipą – operatorką Moniką Kotecką i choreografem Jackiem Owczarkiem – na pewno jeszcze zaowocują, gdy oprą się na bardziej subtelnym koncepcie.

Nie zmienia to faktu, że powstał film, który profesjonalizmem wykonania, plastyczną wyobraźnią i warsztatem autorów rozpoczyna nowy - „kinowy” - rozdział w historii polskiego tańca. Niedawno miały miejsce zdjęcia do kolejnej produkcji, opartej na autobiograficznym solowym przedstawieniu Edyty Kozak Dancing For You For Longer Than One Minute, w reżyserii Rolanda Rowińskiego – również współtwórcy tegoż spektaklu. Obecne już na scenie wątki osobiste – Kozak opowiadała nie tylko o tym, jak zmieniały się jej poglądy na sztukę taneczną, ale także o swoim życiu rodzinnym czy seksualnym – mają zostać rozbudowane na ekranie, gdzie obok tancerki i samego reżysera pojawić się mają nie tylko znani z seriali aktorzy: Jacek Lenartowicz, Małgorzata Kożuchowska czy Magdalena Walach, ale też tacy słynni z udziały telewizyjnych tanecznych show celebryci, jak Katarzyna Cichopek czy bracia Mroczek… Trudno przewidzieć, jakie rezultaty da to w zestawieniu z inspiracją autotematycznym spektaklem, który miał pewien potencjał krytyczny. Jedno jest pewne – coś się ruszyło, powstaje polskie kino tańca. Jeśli ten trend się utrzyma, a Roman Gutek znów zdecyduje się na taneczny program w ramach kolejnej edycji swojego festiwalu, to wkrótce będzie czym zapełnić blok krajowych prezentacji…

Artykuł z działu: _inne informacje, Recenzje, Newsy, Opinie

Możesz skomentować ten artykuł

Required

Wymagany, niejawny.

Dozwolone znaczniki HTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>