Opinie

Kraków broni się przed tańcem współczesnym?

krakow.gif Sytuacja artystów tańca współczesnego w Krakowie jest bliska absurdu. W mieście mieszkają i próbują działać twórcy o niezwykłym potencjale, uznawani i rozpoznawani w całym kraju, a nierzadko także - na świecie. Dlaczego w takim razie w opinii środowiska tanecznego Kraków jest białą plamą na tanecznej mapie Polski? Powodów jest tyle, że trudno je zliczyć, jednak najbardziej uderza fakt, że rozmowy prowadzone z władzami miasta o ewentualnych imprezach tanecznych zostały przerywane - a znaczenie tańca jako autonomicznej sztuki jest minimalizowane. Brakuje w Krakowie przestrzeni dostosowanej do potrzeb tańca i systematycznie go prezentującej. Potencjał artystów w żaden sposób nie przekłada się na infrastrukturę i opiekę władz miejskich nad tą dziedziną sztuki.

O sytuacji krakowskiego tańca współczesnego pisze Anna Królica

Czytaj dalej... Skomentuj kwiecień 26th, 2010

“Dwutygodnik”: O Tanzplattform Deutschland

Zachodnioeuropejski taniec współczesny i sposób mówienia o nim są wpisane w rynkowy paradygmat w stopniu porównywalnym tylko ze sztukami wizualnymi – choć, w odróżnieniu od obrazów czy instalacji, choreografii nie da się przecież kolekcjonować. Ale można ją kupić i sprzedać. Kuratorzy kupują spektakle na potrzeby swych festiwali, artyści zaś wiążą się – na dłużej lub krócej – z określonymi „stajniami”, centrami choreograficznymi, galeriami czy „domami tańca”. Instytucjonalne i rynkowe uwarunkowania sztuki tanecznej stawały się zresztą tematem prac choreograficznych, choćby performance’ów Xaviera Le Roy czy Jérôme Bela.

O niemieckiej platformie tańca pisze w “Dwutygodniku” Witold Mrozek.

Skomentuj marzec 21st, 2010

“Wyborcza” o Instytucie Tańca

Skomentuj marzec 11th, 2010

List otwarty do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Taniec artystyczny w Polsce czerpie z różnych tradycji, tworzą go ludzie wywodzący się z rozmaitych środowisk artystycznych, a funkcjonowanie instytucjonalne tej sztuki opiera się na zróżnicowanych, nieraz skrajnie od siebie odmiennych zasadach. (…) Jednak – jako przedstawiciele tego zróżnicowanego grona – jesteśmy świadomi łączących nas wspólnych celów i interesów. Dlatego też zdecydowaliśmy się powołać Otwarte Forum Środowisk Sztuki Tańca. To pozbawiona hierarchii i jak dotąd niesformalizowana struktura, której celem jest inicjowanie ciągłej debaty nad tańcem i zgłaszanie postulatów w sprawach dotyczących jego rozwoju, animowanie dialogu społecznego pomiędzy artystami, menadżerami, krytykami, teoretykami i animatorami sztuki tanecznej oraz już funkcjonującymi instytucjami kultury a przedstawicielami władzy centralnej i samorządu terytorialnego.

Otwarte Forum Środowisk Sztuki Tańca pisze do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Czytaj dalej... Skomentuj luty 23rd, 2010

Ewa Wycichowska profesorem “belwederskim”

Skomentuj luty 9th, 2010

Rodzi się polski film tańca. O Zuzannie Darii Kopiec

zuzanna_il.gifWśród wielu rzeczy, których w Polsce nie ma, znajduje się także kino tańca. Jest u nas za to Fundacja „Kino Tańca”, która organizowała w Łodzi parokrotnie festiwal o tej samej nazwie, prezentujący przede wszystkim zagraniczne dokonania w tej dziedzinie. W roku 2007 Fundacja współtworzyła również – wraz z Teatrem Tańca ARKA - blok „Nowe Horyzonty Tańca” w ramach festiwalu Era Nowe Horyzonty; jej prezeska, Sonia Nieśpiałowska-Owczarek podjęła wówczas próbę zgromadzenia polskich filmów tańca. Trudno było nazwać ją udaną – z próżnego i Salomon nie naleje… Obok kilku studenckich etiud, w których albo taniec zdawał się być tylko efektownym dodatkiem, albo dramaturgia pozostawiała wiele do życzenia, zwracały uwagę dwie krótkometrażówki, które taniec łączyły z animacją komputerową – Osiem i Femme Fatale. Ich autorką była Daria Kopiec, wówczas studentka Wydziału Operatorskiego łódzkiej „Filmówki”. Dwa lata później, podczas polskiej premiery w warszawskim Centralnym Basenie Artystycznym, Daria Kopiec wystąpiła jako autorka filmu Zuzanna.

O początkach polskiego filmu tańca pisze Witold Mrozek.

Czytaj dalej... Skomentuj styczeń 14th, 2010

Powracająca negacja. O tańcu i teatralności

nizynskiistrawinski.jpgW opublikowanym niedawno na łamach naszego wortalu artykule Nie nie, czyli taniec teatru, Dariusz Kosiński proponuje nowe spojrzenie na No Manifesto, słynny tekst programowy Yvonne Rainer, próbując przewartościować opozycję między tym, co specyficznie „taneczne”, a tym co „teatralne”. Myślę, że warto na marginesie tekstu Kosińskiego przypomnieć, że opozycja ta nie pojawiła się wraz z działalnością Rainer. Co więcej, można zaryzykować tezę, że tkwiła ona głęboko w myśleniu o tańcu teatralnym już co najmniej pół wieku wcześniej.

O definiowaniu tańca przez negację teatralności pisze Witold Mrozek.

Czytaj dalej... Skomentuj styczeń 5th, 2010

Nie nie, czyli taniec teatru

W swoim słynnym no manifesto Yvonne Rainer rzuciła między innymi hasło „no to spectacle”, ochoczo podjęte i wciąż podejmowane przez tancerzy, którzy dążą do wydobycia się z sytuacji bycia dodatkiem do teatru lub jakąś jego „inną” odmianą. Niezgoda na bycie niekoniecznym ozdobnikiem lub egzotycznym odmieńcem prowadzi do chęci odreagowania poprzez mocne zadeklarowanie własnej niezależności, wypracowanie odrębnego języka, a w tej chwili przede wszystkim poprzez ustanowienie własnego zaplecza instytucjonalnego, w wymiarze organizacyjnym, administracyjnym, finansowym, a także edukacyjnym i akademickim.

Ważnym aktem owego samoustanowienia tańca w Polsce ma być stworzenie Instytutu Tańca. Byłem i jestem jego zwolennikiem, dostrzegam jednak w debacie o Instytucie i o tańcu w jego relacji do teatru niebezpieczną skłonność do uproszczeń i dualistycznych opozycji, które strategicznie mogą być używane jako narzędzie perswazji i negocjacji, nie powinny jednak stawać się modelami myślenia o złożonym świecie współczesnych przedstawień.

O relacjach między tańcem i teatrem oraz pojęciach “przedstawienia” i “spektaklu” pisze Dariusz Kosiński*

Czytaj dalej... Skomentuj grudzień 25th, 2009

Zarys monografii. Pierwszy krok w kierunku wypełnienia luki

capiga.jpgMimo wszystkich wątpliwości i merytorycznych niedociągnięć, uważam Bunt ciała za propozycję całkiem udaną, wypełniającą choć częściowo lukę w braku rzetelnych i podstawowych opracowań na temat fundatora butō, jego światopoglądu i twórczości. Na szczególne podkreślenie zasługują również translatorskie umiejętności Capigi przy przekładzie tekstów samego Hijikaty oraz japońskojęzycznych źródeł związanych z jego osobą i dziełem. Ponadto zauważyć trzeba, że swoją książką autorka otwiera pole do dalszych analiz i interpretacji zarówno działań Hijikaty, jak i szeroko rozumianego nurtu butō.

O książce Bunt ciała. Butoh Hijikaty Aleksandry Capigi pisze Julia Hoczyk

Czytaj dalej... Skomentuj grudzień 15th, 2009

Taniec współczesny - co dalej? Ankieta „Kultury Enter”

Skomentuj październik 12th, 2009

Poprzednie